Lęk przed wyśmianiem – mało śmieszne:/ – #08

Wiele osób podczas swoich pierwszych prób mówienia nowym językiem boi się wyśmiania. Czemu? Gdzieś przeczytałem, że w dużym stopniu jest to związane ze sposobem naszego wychowania, a przede wszystkim z naszym systemem szkolnictwa. Przypomnij sobie, być może znajdziesz takie zdarzenie w swoim życiu, kiedy odpowiadając przy tablicy bądź spodziewając się dobrej oceny z danego przedmiotu otrzymałeś trójkę, lub nawet mniej. Czy nie odczuwałeś lęku przed następnym publicznym (klasowym) wystąpieniem? Brak pochwały Twoich wcześniejszych prób i starań zaowocował tym, że boisz się teraz próbować.

Całe nasze dzieciństwo i dorastanie miało wpływ na to, jak teraz podchodzimy do życia. Jeżeli miałeś szczęście dorastać w wyrozumiałym otoczeniu i zamiast wyśmiania oraz krytyki dostawałeś wsparcie – to jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem i z pewnością nie masz tych problemów. Jeżeli masz już dzieci zwróć na to uwagę – chwal kiedy możesz i nie krytykuj – „stawiaj” czwórki i piątki – stosuj metodę pochwały i zachęty. W ten sposób wzmocnisz w nich zaufanie do siebie i ich późniejszą odwagę w życiu. Podobnie jest z zadawaniem pytań…

Reklama


Ktoś, kto powiedział, że nie ma głupich pytań miał stuprocentową rację. Zadałeś przecież nie nie raz jakieś pytanie. Ile razy zostałeś za nie wyśmiany? Ani razu? Świetnie! To może oznaczać, że ten problem Ciebie nie dotyczy. Jeżeli jest inaczej i zacząłeś już swoją przygodę z językiem angielskim zwróć na to uwagę – pytaj swojego mentora, nauczyciela, na forach internetowych, znajomych o wszystkie swoje wątpliwości jakie nasuną Ci się podczas nauki.

Staraj się mówić tak, jak potrafisz, pisać tak, jak potrafisz. Stosuj metodę prób i błędów. Pozbądź się wstydu w mówieniu po angielsku!

Zdaję sobie z tego sprawę, że nie mogę w pełni pretendować do tytułu nauczycielskiego, ale z mojego skromnego doświadczenia widzę, że udaje mi się wiele razy pomóc innym pytającym mnie o sposób powiedzenia, czy napisania czegoś. Na ten przykład przytoczę historię mojego znajomego. Mimo tego, że swoje młode lata ma już za sobą, wiele razy potrafił zapytać się i próbować mówić po angielsku. Jeżeli mnie zapytał oczywiście nie odmawiałem i zawsze, kiedy potrafiłem to starałem się pomóc. Przez te parę lat wspólnej pracy w tej samej firmie widziałem jego poczynania i jak w sytuacjach, w których mógł użyć języka angielskiego robił to jednocześnie go trenując. W ten sposób poczynił ogromne postępy i na prawdę było to widać.

Przeanalizuj to logicznie co się stanie jeżeli popełnisz błąd w konstrukcji zdania, bądź użytym słowie. Czy załamie się giełda? Być może wybierzemy prezydenta, czy partię która znów nie odpowiada większości? A może wydarzy się inna katastrofa? Nic z powyższych – jedyne co może się stać, to to, że na przyszłość będziesz wiedział jak dane słowo lub zwrot powiedzieć (jeśli dowiesz się o prawidłowej formie). Dlatego namawiam Cię – NAUCZ SIĘ MÓWIĆ NAWET NIEPOPRAWNIE!

Reklama


Niedługo przed tym jak zacząłem swój pierwszy kurs angielskiego miałem to niebagatelne szczęście, że w moim mieście pojawiła się Amerykanka, działaczka z Korpusu Pokoju. Założyła ona grupę złożoną w większości licealistów, którzy mogli pochwalić się już dużą lub przynajmniej podstawową znajomością języka angielskiego. Celem powstania grupy była aktywizacja lokalnej młodzieży w różne przedsięwzięcia. Nie mógł być to zbieg okoliczności, że w grupie tej znalazłem się i ja, ale na ten czas tego nie wiedziałem. Dlaczego nie był to zbieg okoliczności? Po niektórych lekturach, które miałem okazję przeczytać ostatnimi czasy zrozumiałem, że takowe nie istnieją. To dlaczego tam się znalazłem? Słyszeliście nie raz, nie dwa, zdanie z Biblii – „Szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a otworzą wam!” Ja właśnie odkrywając język angielski szukałem możliwości i sposobności, aby go rozwijać i dlatego tam się znalazłem. Wtedy oczywiście mogłem odebrać to jako dziwny zbieg okoliczności. Ale do sedna. Na ten czas osobiście mogłem się pochwalić podstawową znajomością rosyjskiego, którego uczono nas wtedy w szkołach, a angielskiego w mojej szkole niestety nie uczono. Minęło sporo czasu zanim wydusiłem z siebie pierwsze angielskie słowa i dowiedziałem się również, że „can” – móc, potrafić – w języku angielskim nie pisze się „ken”. Nie zapomnę też miny oburzonej licealistki, która wyjaśniła mi, że to się pisze: „C”, „A”, „N”. Dziękuję jej jednak za wyprowadzenie mnie wtedy z błędu. Zacząłem używać tego i innych zasłyszanych, nowych słów nie mając pojęcia jak się je poprawnie pisze. Jeden z moich kolegów również początkujący w angielskim natenczas używał zwrotu „I don’t know” (co znaczy „nie wiem”), jednakże myślał, że pisze zwrot ten pisze się jako: „ar no no”. Po jakimś czasie dowiedział się o swoim błędnym przekonaniu, robiąc w ten sposób postępy.

Część wpisu stanowi fragment książki mojego autorstwa, która już niedługo będzie dostępna do przeczytania w całości. W tym momencie możesz przeczytać jej fragment za darmo tutaj.

3 komentarze do “Lęk przed wyśmianiem – mało śmieszne:/ – #08

  1. Jestem tutaj od kilku dni 🙂 A uczę się ang. w szkole językowej od ok. 2 lat z tym że pierwsze moje kroki stawiałem pod maturę i jeżeli mowa o tym wpisie to ludzie którzy uważają że ośmieszą się na takich kursach powinni obowiązkowo spróbować bo tak naprawdę to jest najlepszy sposób na przełamanie tej fikcji i zrozumieć że nikt nie urodził się z wiedzą „całkowitą” i to jest normalne że duuużo rzeczy nie jest dla nas znane dlatego po to są takie miejsca ! Osobiście w pierwszych moich podejściach miałem baaardzo wymagającego wykładowce który nigdy nie popuścił jeżeli czegoś nie byłem w stanie opisać, była to 6 osobowa fajna i przyjazna grupa, często podczas opisywania zdjęcia siedziałem wpatrzony w podręcznik i nie wiedziałem co mam powiedzieć (bywało tak nawet przez parę minut) i co ? Nikt mnie nigdy nie wyśmiał, uczestnicy byli o wiele lepsi ode mnie i byłem tam lubiany przez wszystkich a dziś temu wykładowcy jestem dozgonnie wdzięczny bo dzięki temu nie mam problemu ze wstydem gdy coś mi nie wychodzi, po prostu nie umiem i śmieje się z tego 🙂 można naprawdę dużego dystansu nabrać. Problem w tym że chodzę tam głównie dla towarzystwa bo są fajni ludzie i tylko 1x w tyg. :/ To za mało ! Chciałbym to teraz zmienić 🙂 Jeżeli mowa o nauce dla płynności to mimo wszystko polecam bardziej zajęcia indywidualne i min. 3 x w tyg. bo wtedy można pogadać więcej i omówić błędny jakie popełniamy w grupie jest nieco gorzej ale to zależy głównie od podejścia indywidualnego trzeba chcieć ! U mnie jest problem z zakumaniem gramatyki, gubię się strasznie i trochę się boję że wrzucam pieniądze w błoto, masz może jakieś porady Arku na przyjemny sposób opanowania techniki w której widzę kiedy mam dany czas zastosować etc. ? Nagrywam sobie ostatnio przykłady i wytłumaczenia czasów gramatycznych i odsłuchuje mimo wszystko jeszcze widzę że się gubię. Pozdrawiam ! Lucas !

    • Witaj Lukas!
      Dzięki za ten cenny komentarz. Jeżeli chodzi o nauczenie się gramatyki, po to, żeby gramatycznie mówić potrzeba praktyki. Zauważ, że nie zawsze musisz znać podstawy gramatyczne, które rządzą twoją wypowiedzią. Czy zastanawiasz się przykładowo, kiedy mówisz po polsku, jakiej części mowy użyłeś, jakiego czasu? Nie. Powiem ci, że jeżeli zapytasz, człowieka, władającego od dziecka językiem angielskim, a szkołę ma już za sobą, to nie będzie ci w stanie powiedzieć jaka gramatyka w jego wypowiedzi została użyta. Będzie wiedział, że taka wypowiedź jest prawidłowa, ale nie wytłumaczy ci dlaczego. Czasami w mowie potocznej, codziennej zwykłego Amerykanina, czy Anglika usłyszysz zdania i konstrukcje, które mają się nijak do gramatyki. Na początku mojej drogi w angielskim poprosiłem kiedyś Native speaker’a o pomoc w rozwiązaniu ćwiczenia. Okazało się, że ćwiczenie nie było poprawnie wykonane, chociaż dla tegoż Native speaker’a brzmiało to naturalnie.
      Moje zdanie jest takie, że nie wyrzucasz pieniędzy w błoto, bo z każdej lekcji możesz coś wynieść. Fakt, faktem jedna godzina tyg. to za mało. Do tej jednej godziny dorzuciłbym, czytanie angielskich książek (praca ze słownikiem), słuchanie i powtarzanie oryginalnej mowy, składni. Im więcej zaprosisz angielskiego do swojego życia, tym bardziej naturalny będzie on dla ciebie.
      Co do łatwych gramatycznych sposobów na angielski, to polecam Ci wpisy na prosty angielski, być może coś uda Ci się jeszcze z nich wydobyć. Przeczytaj przede wszystkim jak najwięcej opracowań danego zagadnienia, z przykładami i przy swojej wypowiedzi staraj się do nich stosować. Wymień te najważniejsze i ich używaj. Przede wszystkim trzeba mówić, wtedy dasz szansę na korektę wypowiedzi twojemu lektorowi. To są według mnie najłatwiejsze sposoby.
      Jestem w trakcie pisania książeczki dotyczącej angielskiego. Będzie już niedługo. W niej znajdziesz też wiele innych przydatnych informacji. Jeżeli masz takie życzenie możesz polubić moją stronę na FB, nie przegapisz premiery! Nie mogę się już jej doczekać;) Pozdrawiam i powodzenia!

      • Hey Hey ponownie ! 🙂 Dziękuję za wyczerpującą i bardzo ciekawą rade z pewnością użyje takiej formuły nauki w swoim życiu 😉 Na FB obserwuję właśnie tę stronkę tak więc sądzę że nic mi nie umknie 🙂 Pozdrawiam i jeszcze raz Dziękuję !

Dodaj komentarz