o Poradniku

Siedzę przy klawiaturze komputera i spisując te słowa przypominam sobie moje pierwsze doświadczenia z językiem angielskim. Przypominam sobie te małe zdarzenia jakie miały miejsce w moim życiu z niebagatelnym wpływem na moją przyszłą znajomość tego języka. Pozwól, że zacznę od początku… W dzieciństwie, będąc przysłowiowym „chorowitkiem” często byłem przeziębiony. Skutkiem tego było pozostawanie w łóżku i oglądanie programów telewizyjnych do południa a czasami też po południu na naszym czarno–białym telewizorze. Wśród programów dla dzieci i młodzieży, poza „Domowym Przedszkolem”, „Pi i Sigmą – przybyszami z Matplanety”, można było obejrzeć kursy językowe – moim zdaniem świetny pomysł ówczesnej TVP. Pamiętam siebie leżącego, często z gorączką, powtarzającego słowa lektora, które dla mnie wtedy nie miały większego znaczenia. Po prostu fajnie brzmiały. Ważne wtedy było dla mnie to, ażeby powtórzyć jak najdokładniej wypowiadane przez kilkukrotnie przez lektora zdania, chociaż nie wiedziałem co znaczą. Mogłem mieć wtedy maksymalnie 7 lat. Parę lat później już nie udawało mi się znaleźć czasu na taką naukę przed telewizorem. Musiałem nadrabiać materiał z bieżących przedmiotów, w których narobiłem sobie zaległości często chorując. W międzyczasie przestano nadawać kursy i zapomniałem o języku angielskim na dłuższy czas… a Pi i Sigma nie pojawiali się niestety z odsieczą na moich lekcjach. Musiałem radzić sobie sam lub z pomocą dobrych znajomych. Co było później? Później nastąpiło kolejne odkrycie – filmy angielskojęzyczne z lektorem. To było to, zauważyłem, że czasami ta sama fraza, słowo, zdanie, tłumaczone było na różne sposoby. Udawało mi się uchwycić oryginalną ścieżkę dźwiękową, jeżeli akurat lektor wszystkiego nie zagłuszył. Kiedy już usłyszałem dane słowo i jego tłumaczenie w kilku różnych źródłach, zacząłem zastanawiać się jak to możliwe, żeby jedno słowo było tłumaczone na tyle różnych sposobów – na ten czas nie wiedziałem nic o synonimach i o wolnym tłumaczeniu. Wybór filmów angielskojęzycznych w TV na tamte czasy był dość obszerny: „Kojak”, „Ulice San Francisco”, „Colombo”, „Hercules Poirot”, „Policjanci z Miami”, „Na wariackich Papierach” oraz „Crime Story”, który zawsze był dla mnie niedzielnym przypomnieniem o początku długiego tygodnia w szkole. W niedzielę od rana oglądałem często amerykańskie wydanie „Ulicy Sezamkowej”. Poszczególne odcinki „sponsorowane” były przez pojedyncze litery alfabetu angielskiego. Oczywiście nie widziałem wszystkich odcinków wymienionych seriali i programów.  Pomyśl, jeżeli chociaż z jednego odcinka każdego serialu zapamiętałem jedno słowo to znałem ich już na ten czas minimum 7 tygodniowo! To kolejny ukłon dla telewizji, że większość naszych filmów nie była i nadal nie jest dubbingowana. Każde nowo poznane słowo przybliża Ciebie do komunikatywnej znajomości języka. Nawet jak nie zapamiętasz go za pierwszym razem, to może za drugim, trzecim już tak. Pomyśl, czy ktoś nauczył Ciebie, że yes po angielsku oznacza – tak? Czy gdzieś być może usłyszałeś i zapamiętałeś? Nikomu też specjalnie nie trzeba tłumaczyć co oznacza I Love you… To właśnie jedne z niewielu zalet kultury masowej, włącznie z angielskimi piosenkami i serialami, filmami i grami istniejącymi już od dawna w naszej codzienności.

Reklama


Witaj na stronie poradnika internetowego – Prosty-Angielski. Prezentuję w nim Tobie, moją drogę, którą szedłem i nadal idę, w kierunku przyswojenia języka angielskiego. Wiedzą jaką zdobyłem podczas tej drogi chciałbym się z Tobą podzielić. Wierzę, że zaoszczędzi to Tobie sporo czasu i jeszcze szybciej opanujesz język angielski w wystarczającym stopniu, z minimalnym udziałem zagadnień gramatycznych, których czasami nie można uniknąć. Zagadnienia gramatyczne to temat nawet trzeciorzędny… Chodzi o to, żeby pojąć język w taki sposób jak robią to dzieci. Nikt nie uczył ich gramatyki, choć jednak bardzo dobrze radzą sobie ze swoim ojczystym językiem.

Kim jestem? Nazywam się Arkadiusz Pecyna. Mimo tego, że nie skończyłem studiów kierunkowych z języka angielskiego, poznałem ten język w stopniu na tyle dobrym, że jestem w stanie prowadzić prezentacje w języku angielskim, przeprowadzać telekonferencje i rozmowy z kooperantami firmy, w której obecnie nadal się rozwijam, prowadzić codzienne rozmowy. Jak to osiągnąłem? Wykorzystałem jedynie możliwości i szanse jakie dostawałem i rozwijałem moją znajomość języka na różne sposoby dzięki samozaparciu, uczestnictwu w kursach, rozmowom po angielsku (czasami nawet z samym sobą:)), sposobom służącym lepszemu zapamiętaniu słówek, wyjazdom  zagranicznym i kilkunastu innym, które mam zamiar Tobie tutaj przedstawiać. Powyżej przeczytałeś fragment książki, nad którą pracuję. Dowiesz się o niej niebawem.

Jeśli masz jakieś pytania – propozycje tematów czy też komentarze – napisz do mnie koniecznie, być może będę w stanie zamieścić tu odpowiedź na Twoją sugestię – mój adres e-mail to:

Prosty(małpa)ProstyAngielski.pl

Serdecznie Zapraszam!

P.S. Zacznij od pierwszego wpisu i postępuj zgodnie ze sprawdzonymi metodami przeze mnie i przez wielu innych posługujących się językiem angielskim. Angielski przez internet jest przecież całkiem bezpłatny. Zapraszam Cię już dziś do aktywnej lektury. Aha, najważniejsze na początek. Zadaj sobie pytanie – czy masz czas na naukę angielskiego? Jeżeli nie wygospodarujesz minimum godzinę kilka razy w tygodniu (przynajmniej 3 sumarycznie) to nie ma sensu żebyś nawet czytał ten poradnik. Jeżeli jest wprost przeciwnie, a wiem że tak – bo czytasz aż do tego momentu, to wierzę również, że chcesz złapać przysłowiowego bakcyla. Dlatego zapraszam Cię już teraz do lektury!

Weź klucz i zapisz się na bezpłatny kurs internetowy.

Tweet